historia miasta
  Od autora    Prolog    
  Część I    Część II    Część III    Część IV    Część V    
  Część VI    Część VII    Część VIII    Część IX    Część X    
  Posłowie    
Część X


     II wojna światowa odcisnęła swe piętno tragiczne także w dziejach Głuszycy. Obłędne plany eksterminacji ludności wprzęgnięte w codzienną praktykę hitlerowskiej machiny wojennej, znalazły swe ucieleśnienie także w zagubionych wśród gór osiedlach robotniczych Głuszycy i Walimia.
     Po pierwsze - przemysł tych miejscowości, podobnie jak cały przemysł niemiecki, przestawiony został na potrzeby wojenne.
     Po drugie - powstała tutaj szeroko rozbudowana sieć obozów ciężkiej pracy jako filie obozu koncentracyjnego Gross-Rosen (Rogoźnica k. Strzegomia).
     W rejonie Głuszycy i Walimia koncentrowało się w latach 1943 - 1945 około 70 000 więźniów różnej narodowości, głównie Rosjan, Żydów, Polaków. Na miejsce zmarłych z głodu, wycięczenia, nadmiernego wysiłku, mrozu lub tortur napływały wciąż nowe posiłki. Więźniowie pracowali pod dozorem miejscowej, autochtonicznej ludności niemieckiej po 12 - 14 godzin dziennie. Nocowali w nieogrzewanych barakach. Pożywienie stanowiła "dieta beztłuszczowa" złożona głównie z wywarów z kapusty, lebiody i pokrzyw.
     Ziemniaki należały do rzadkości, miniaturowe porcje czarnego, stęchłego chleba traktowane były przez więźniów nieomal jak relikwie.
     Przy drążeniu walimskich lochów śmierć poniosło dziesiątki tysięcy więźniów. Ci którzy się tam znaleźli, byli z góry skazani na śmierć. Stamtąd nie było powrotu. To była bezwzględna zasada strzegąca hitlerowskiej tajemnicy walimskich lochów.
     Także i z drugiej strony Gór Sowich, a więc tu w okolicach Kolc, Zimnej Wody, Sierpnicy prowadzone były intensywne roboty ziemne, karczowanie lasów, drążenie skał, niwelowanie terenu, przewożenie na taczkach gigantycznych ilości ziemi, kamieni, żwiru. Jaki był cel tej katorżniczej pracy więźniów, czy to były roboty przygotowawcze do uruchomienia podziemnych fabryk broni, czy kolejna kwatera Hitlera i jego sztabu wojskowego ? Pozostaje to dotąd w sferze domysłów i dociekań nie tylko historyków.
     Zainteresowanie tą tajemnicą wciąż jeszcze żywe, czeka na swego odkrywcę.
     Swego rodzaju dokumentem zbrodniczej działalności Wermachtu na tych terenach, martyrologii więźniów zgromadzonych w nieludzkich warunkach w kilku naprędce zorganizowanych obozach, jest książka łódzkiego Żyda Abrama Kajzera pt. "Za drutami śmierci".
     Jest to relacja więźnia przytransportowanego do obozu w Kaltwasser (Zimna Woda) na kilka tygodni przed zakończeniem wojny. Abram sporządzał notatki na skrawkach papieru, które przytwierdził z wewnętrznej strony deski wychodkowej.
     Ponieważ cudem udało mu się uciec z obozu tuż przed wyzwoleniem miasta, dzięki czemu uratował życie, powrócił tu po jakimś czasie, odnalazł notatki i wykorzystał je do napisania książki. Poznajemy w niej codzienne życie obozowe, ale szczególnie wzruszający jest moment opisu miasta tuż po wyzwoleniu; opustoszałe ulice, pootwierane sklepy, warsztaty, domy jakby przeszedł tutaj tajfun i poraził mieszkańców bakcylem śpiączki.
     Wymieniona książka była ongiś najcenniejszym skarbem księgozbioru bibliotecznego "Pod Armatą" w Głuszycy Górnej. Ciekawe czy przetrwała do dziś ?
     Także fabryki "Emka", "Szter" ("Piast", "Argopol") zostały w czasie wojny przystosowane do produkcji zbrojeniowej jako filie zakładów zbrojeniowych Kruppa. Produkowano tutaj części i amunicję do okrętów niemieckiej Kriegsmarine (Marynarki Wojennej).
     Maszyny włókiennicze zostały wymontowane, nieliczne z nich przetrwały do czasów powojennych przechowywane na strychach, w piwnicach, w garażach, komórkach, a także w okolicznych lasach.
     Nieomal do ostatniej chwili faszyści niemieccy kontynuowali na terenie Głuszycy swą zbrodniczą działalność.
     Dopiero 9 maja 1945 roku żołnierze radzieccy wyzwolili Wałbrzych i okoliczne miejscowości w tym Głuszycę. W październiku tegoż roku pełnomocnicy władzy ludowej przejęli z rąk żołnierzy radzieckich władzę w mieście.
     Przedstawiało ono żałosny widok. Po raz któryś walec historii przetoczył się po ulicach, fabrykach, domach, zdziesiątkował ludność, zniweczył wieloletni plon ludzkiej troski o wygląd i dostatek miasta.
     Do Głuszycy napływali ludzie z różnych stron Polski i z różnych krajów. W połączeniu z autochtoniczną ludnością niemiecką stanowili przedziwny konglomerat narodów, ras, języków, kultury, obyczajów. Napływali też szabrownicy, element przestępczy. Miasto splądrowane przez wyzwoleńcze wojska radzieckie nie wiele mogło już zaoferować ludziom spragnionym szybkiego wzbogacenia się. Czekała na nich mozolna, ofiarna praca w celu przywrócenia ładu i porządku w mieście, a zwłaszcza przywrócenia miejscowym fabrykom ich pierwotnego charakteru włókienniczego.
     Przetrząsano domy, zabudowania gospodarcze, zakamarki w poszukiwaniu maszyn. Lojalnie ustosunkowani do władz polskich Niemcy wskazywali miejsca w lasach, gdzie przechowywano krosna lub przędzarki.
     Z dnia na dzień miasto i fabryki zmieniały swój wygląd.
W tych warunkach za sukces można poczytać, że po upływie roku od czasu wyzwolenia, a więc w IV kwartale 1946 były zakład Meyera Kauffmana tzw. "Emka" uzyskał pierwszą produkcję: 149 490 kg przędzy, 1 102 063 mb. tkanin surowych, 642 264 mb. tkanin wykończonych. Zatrudnienie ogółem pod koniec roku 1946 w tym zakładzie wynosiło 1 130 osób, w tym 1 007 prac. fizycznych.
     W tym momencie kończę historię miasta.


<< Część IXPosłowie >>
FOTORELACJE z Imprez
 
S O N D A
Czy poleciłbyś trasy MTB swoim znajomym spoza Głuszycy?
głosów [7]
zobacz wyniki
archiwum
Urząd Miejski GŁUSZYCA
ul. Grunwaldzka 55
58-340 Głuszyca
tel. (+48 74) 84 59 479,
84 59 480, 84 56 344;
(+48 74) 84 56 339

e-mail: um@gluszyca.pl
promocja@gluszyca.pl


Pozycjonowanie Wrocław

hosting www.hb.pl

strony internetowe Wałbrzych, Głuszyca www.hm.pl


implanty wroclaw - Gimnazjum w Wałbrzychu - tłumacz przysięgły włoskiego Wrocław - wesele jelenia góra